Goodreads

O tym jak przeczytałam ponad 70 książek w ciągu jednego roku…

Wiele osób z którymi rozmawiam mówi mi, że nie ma czasu na czytanie książek. Są też takie, które mówią, że przy nich zasypiają więc nie mogą czytać.  Mówią „też bym tak chciał(a)”, kiedy widzi kolejną przeczytaną przeze mnie książkę.

A to wcale nie jest takie trudne!

Rok temu udało mi się przeczytać ponad 52 książki choć 52 to był cel jaki sobie ustawiłam. W tym roku celem było 60. Udało się to przebić i to tak naprawdę całkiem niechcący choć na pewno nie było to takie proste. Dodam, że rzadko wrzucam na listę książki techniczne, bo często czytam je wyrywkowo we fragmentach, które mnie interesują.

Uwielbiam czytać

Od dzieciństwa pochłaniałam książki w każdej wolnej chwili i to był jeden z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu. Do dziś jest. Jak więc mogłabym nie znaleźć na to czasu?

Czas się zawsze znajdzie

Do pracy jeżdżę samochodem, ale mimo to czytam więcej niż w czasach, gdy do pracy jeździłam komunikacją miejską. Początkowo sądziłam, że będzie wręcz odwrotnie. Jednak jest tak głównie dlatego, że samochodem dojazd tam i z powrotem zajmuje mi o połowę mniej czasu. Toteż zyskaną połowę mogę poświęcić na czytanie i to w komfortowych warunkach na własnej kanapie a nie będąc non stop potrącaną w autobusie, bo jednak znalezienie miejsca siedzącego nieraz bywa wyzwaniem. Zresztą kiedy jestem zmarznięta nawet niespecjalnie chce mi się czytać.

Każde miejsce jest dobre

Założenie jest takie, żeby czytać wszędzie nawet jeśli ma to być parę minut czy kwadrans. Tak więc wszelkiego rodzaju kolejki, poczekalnie, oczekiwanie na kogoś, podróżowanie, czekanie aż zagotuje się woda na kawę czy podgrzeje zupa to też dobre momenty na czytanie. Nie musimy sięgać po książkę z zamiarem pochłonięcia na raz 100 stron. Dwie będą tak samo dobre a w dłuższej perspektywie przybliżą nas do jej końca.
Łatwiej jest mieć zawsze coś do czytania pod ręką, kiedy czyta się ebooki. W większości czytam książki na tablecie lub telefonie korzystając z aplikacji Amazon Kindle i Legimi. Amazon Kindle pozwala nam czytać wszystko co mamy na swoim koncie Amazon podobnie jak Kindle jako urządzenie. Z kolei Legimi to bardzo fajny serwis, który pozwala nam czytać książki – w większości nowości za bardzo przystępną cenę abonamentowa. Opłaca się to na pewno przede wszystkim osobom, które dużo czytają a niekoniecznie mają potrzebę kupowania książek. Właśnie ze względu na tą aplikację nie używam Kindle, ponieważ nie ma on Androida, który jest potrzebny by jej używać. Czytniki z Androidem typu Inkbook itp. mi się nie podobają, ponieważ są powolne i ani to Kindle ani tablet.  Z kolei tablet, który mam ma fajną opcję „Tryb czytania”, który zmienia nieco barwę ekranu przez co nie męczy oczu i nie utrudnia zasypiania. Pod słońce to nie to samo co Kindle, ale cóż… nie można mieć wszystkiego.

Ale nie każda książka

Daję książce 30%, jeśli do tego momentu mnie nie wciągnie, zostawiam ją i biorę kolejną z listy książek, które chciałabym przeczytać. Lista ta jest u mnie bardzo długa, więc nie mam czasu książki, które mnie nie cieszą. A życie na takie książki jest zdecydowanie za krótkie. Czytanie ma cieszyć, więc jeśli czytanie danej książki nie przynosi nam radości można ją bez żalu porzucić.

Nie trzeba się ograniczać

Jeśli mam ochotę czytać kilka książek na raz – robię to. Nie ma problemu jeśli chcemy czytać na przemian reportaże i książkę o samorozwoju. Albo książką obyczajową i zawodową. Nie polecam jednak łączenia książek fabularnych a w szczególności kryminałów, bo jeśli pomieszają się bohaterowie to raczej radość z czytania będzie marna. Czasem więc na przykład do poduchy czytam coś przyjemnego, żeby się miło spało, w ciągu dnia reportaże albo książki o minimalizmie itp

„Zasypiam nad książką”

Pewnie że zasypiam czytając książkę przed zaśnięciem. Ale to zależy od dnia i od książki. Czasem zdarza mi się czytać dłużej a czasem zasypiam przed skończeniem strony. Ma to jednak swoje plusy. Czytanie odciąga umysł od dnia codziennego przez co łatwiej się wyłączyć i nie myśleć o tym co trzeba zrobić dnia następnego albo co nam się dziś nie udało. Tym samym wyciszamy młyn w głowie i możemy odpocząć.

Dodam, że czytam też w ciągu dnia i też zdarza mi się zasnąć. Jest to dla mnie fajnym sposobem na reset po pracy. Po małej drzemce dzień zaczyna się dla mnie praktycznie od nowa. Ważne, żeby z drzemką nie przesadzić, bo czuję się jak zombie jeśli pośpię za długo. Zdecydowanie też nie później niż około 17, ponieważ kiedy śpię po 18, to nie mogę zasnąć w nocy.

Tak więc jak widać – wszystkie wymówki można jakoś obejść:) Jeśli tylko się chce.

A jak to wszystko wyglądało w praktyce w ciągu roku?

Na pewno nie było tak, że każdą wolną chwilę spędzałam na czytaniu, ponieważ na trzy miesiące pochłonęło mnie uczestnictwo w konkursie „Daj się poznać”, które to skutecznie zajęło prawie cały mój wolny czas. Prawie, bo jednak odpocząć od kodowania czasem musiałam i książka była najlepszą odskocznią. Zresztą poza czytaniem mam też parę innych hobby, którym również poświęcałam swój wolny czas.

Nie było też tak, że miałam dużo wolnego/urlopu/chorobowego a więc w większości moim wolnym czasem był tylko czas po pracy. Było parę podróży, ale w trakcie wyjazdów czytam raczej mało. W czasie lotów/jazdy pociągiem owszem, ale bardzo szybko zasypiam:) W trakcie jazdy autobusem niestety czytać nie jestem w stanie, ponieważ pojawia się choroba lokomocyjna:( Chorowałam tylko raz, w okolicy 60 tej książki.

Podsumowując – „Kto chce szuka sposobu. Kto nie chce szuka powodu”

A co w 2017? Plan na ten rok jest takim że nie ustalam żadnego celu ile książek chciałabym przeczytać. Jednak chciałabym czytać więcej książek o samorozwoju, organizacji, bo tego w minionym roku było mniej niż bym chciała. Ponadto czasopisma i blogi na które do tej pory miałam mniej czasu. Nie jestem pewna czy pęd do książek uda mi się ograniczyć, ale będę się starać.

Jeśli ktoś chciałby zobaczyć jak w książkach wyglądał mój rok 2016 to zapraszam na Goodreads. Wcześniej częściej używałam serwisu Lubimy czytać więc i tam można mnie znaleźć.

10 myśli na temat “O tym jak przeczytałam ponad 70 książek w ciągu jednego roku…”

  1. Właśnie byłam w szoku jak często na fb pojawiały się ocenione przez Ciebie książki 😀 „Ona tyle czyta? To niemożliwe” 😀

    A takie pytanko mam – skąd czerpiesz tytuły do czytania, w sensie, jak skomponowałaś listę książek do przeczytania?

  2. Żródeł książek do przeczytania jest kilka – przeglądam dość regularnie nowości i polecane na Lubimy czytać. Uwielbiam odwiedzać księgarnie i też patrzeć co jest ciekawego. Jednak jest to ryzykowne, bo najchętniej kupiłabym do domu wszystko:) Regularnie też przeglądam katalog Legimi pod kątem tego co się u nich nowego pojawiło (niekoniecznie nowego na rynku). I parę blogów np stąd http://natemat.pl/t/347,ksiazki albo też już w węższej tematyce, bo o kryminałach: http://www.zbrodniczesiostrzyczki.pl/. No i jeszcze grupy zainteresowań na FB.

  3. Co do jazdy samochodem i braku mozliwosci czytania ksiazki – dlaczego by jej nie sluchac? Amazon ma przeciez swietny serwis – Audible. Pierwsza ksiazka (nagranie?) kompletnie za darmo. Mozna wyprobowac i jak komus sie nie spodoba, to zrezygnowac.

    Ja sie wciagnalem i uwazam ze warto.

  4. Próbowałam audiobooków, właściwie cały czas próbuję. Zwłaszcza w samochodzie na jakiś dłuższych odcinkach. Niestety zawsze mam poczucie, że część treści mi umyka i wrażenie, że to jednak nie to samo, bo nie mam 100% uwagi na tym co leci z głośnika:(
    W tej kwestii z wypróbowałam polską Audiotekę. Mają całkiem fajny abonament albo można po prostu kupować poszczególne książki.

  5. No i super – mnie udało się zamknąć rok 35 pozycjami :) Niestety mam wrażenie, że sztuka czytania książek zanika – pewnie jest to spowodowane natłokiem obowiązków, czy też wodospadu treści, które zalewają nas z Internetu.

    Powodzenia w 2017 :)

  6. Też zawsze dużo czytałem, było to moje ulubione hobby, a teraz patrzę na takie wpisy z zazdrością 😛 Czasem ciężko pogodzić się z tym jak drastycznie zmienia się życie, kiedy się ma dzieci! Tego czasu zostaje tyle, że z 60 książek robią się 3 :-)

  7. @rz rozumiem, że pe wnie teraz jest ciężko, ale na pewno niedługo przyjdzie czas (albo już jest, nie wiem w jakim wieku są Twoje dzieci) by z nimi poczytać i tym samym przekazać im pasję czytania książek. Z pewnością, gdy zobaczą Cię czytającego będą chciały robić to samo a później jak podrosną będziesz miał kompanów do rozmów o książkach :)

  8. Gratulacje! Naprawdę dobry wynik :)

    rz – ja mam 6 latka, do pracy dojeżdżam 100 km w 1 stronę, przez 3/4 roku robiłem remont domu. Rok zamknąłem 54 książkami… Wszystko zależy jak ustawisz priorytety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *