Rekruterów rozmaite przypadki – część 2

Witajcie w drugiej części cyklu na temat różnych przypadków związanych z procesem rekrutacji widzianej oczami kandydatów. Poprzednią część znajdziecie tutaj:

http://programistka.net/rekruterow-rozmaite-przypadki-czesc-1/

Tajny agent

Poprzednio pisałam o anonimowości oferty pracy polegającej na ukrywaniu nazwy firmy na początku procesu rekrutacyjnego. Dziś będzie o czymś podobnym, ale z drugiej strony – o tzw anonimizacji profilu kandydata. Jest to mechanizm, który stosują niektóre firmy rekrutacyjne aby ograniczyć dyskryminację.

Na czym to polega? Otóż z CV wysyłanego klientowi (firmie dla której rekruter szuka kandydatów) usunięte są wszelkie dane osobowe – od imienia i nazwiska, poprzez zdjęcie, narodowość, wiek czy płeć kandydata. Póki co wszystko w porządku.

Niestety niektóre firmy idą o krok dalej i mieszają w CV. W skrajnym przypadku – tutaj akurat moim własnym, doprowadziło to do tego, że w CV przestawiono dane na temat okresów zatrudnienia w poszczególnych firmach. O ile zmiana kolejności firm, w których pracowałam nie byłaby jeszcze niczym strasznym o tyle zmieniono daty początku i końca zatrudnienia. Zrobiono to na dodatek tak nieudolnie, iż okresy się o siebie zazębiały i z CV wynikało, że w danym momencie pracuję jednocześnie w trzech firmach.

Na szczęście historia ta ma szczęśliwy koniec, bo dostałam zaproszenie na rozmowę w firmie do której byłam rekrutowana i miałam okazję odpowiedzieć na pytanie jak to się stało, że pracuję w trzech miejscach naraz. Możliwe, że nawet nie dostałabym zaproszenia na tą rozmowę, ale okazało się, że pomógł mój profil na LinkedIn, który umożliwił ludziom z firmy zweryfikowanie tego CV gdy już dostali moje pełne dane i domyślenie się, że to firma rekruterska maczała palce w tak dziwnym dokumencie.

Wniosek

Niestety nie zawsze mamy wpływ  na to co z naszym CV zrobi firma rekruterska, ale pewne ryzyka możemy ograniczyć. Ja od wielu lat swoje CV wysyłam wyłącznie w formacie PDF, żeby uniemożliwić nieautoryzowane przeze mnie zmiany. Niestety zdarza się, że rekruter prosi nas o dokument w formacie Word – jeśli tak, koniecznie dopytajmy czy zamierza wprowadzać w nim jakieś zmiany i czy możemy się z nimi zapoznać przed wysłaniem naszego CV do firmy docelowej.  Dobrze również mieć swój profil w sieci – LinkedIn, Goldenline, lub na własnej stronie. Firma do której się rekrutujemy ma wówczas jakiś punkt odniesienia oprócz naszego CV. Dodatkowo możemy tam umieścić o wiele więcej informacji niż w tym jednym dokumencie.

5 przemyśleń nt. „Rekruterów rozmaite przypadki – część 2”

  1. Rozumiem gdyby zamiast konkretnych dat podać staż pracy w danej frmie np 2 lata, ale zmiana informacji w CV to zwyczajne wprowadzanie w błąd.
    Swoją drogą, osłabia mnie jak słyszę, że muszę uzupełnić CV w pliku .doc w ustalonym formacie. W końcu poświęciłem czas na przygotowanie CV i dopieszczenie go po to, aby zawierał wszelkie niezbędne informacje, a tu trzeba poświęcać kolejne godziny aby uzupełnić inny plik. Nie wspominam tu nawet, że z reguły aplikuje się do kilku firm 🙁 No ale cóż zrobić..

  2. @Lukasz – też nie lubię przerabiania swojego CV na jakiś ogólny format. Bardzo dużo pracy w niego włożyłam i nawet skorzystałam z płatnego template’u, żeby je wyróżnić.

  3. @Maciek – gdyby to nie była moja własna historia też z trudem bym wierzyła.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *