Genymotion – wreszcie spróbowałam #dajsiepoznac

Zgodnie z poradami profesjonalistów postanowiłam ostatnio wypróbować Genymotion czyli emulator urządzeń Android. Jest to świetna alternatywa dla dość powolnego emulatora wbudowanego w Android Studio. Przyznam, że mnie ta powolność do tej pory jakoś bardzo nie przeszkadzała, ale kiedy zobaczyłam jak szybko (!) działa Genymotion już chyba nie chce mi się wracać. Mogę nawet jakoś przeżyć te różowe akcenty, które mu towarzyszą;)

Fajne jest też to, że Android Studio dosłownie od kopa łapie działający emulator urządzenia Genymotion i uruchamia aplikację bezproblemowo.
Emulator jest dostępny na różnych rodzajach licencji – w tym darmowej (towarzyszy nam wówczas znak wodny na ekranie). Aby zacząć go używać wymagane jest założenie konta oraz wcześniejsze zainstalowanie Virtual Box. Cała instrukcja jest zwięźle opisana w dokumentacji na stronie Genymotion.
Na moim Ubuntu 15.10 całość działa świetnie a wygląda jak poniżej:

Genymotion

Android – skąd czerpię wiedzę #dajsiepoznac

Wiedzę na temat programowania aplikacji androidowych zaczęłam zdobywać na długo przed przystąpieniem do konkursu „Daj się poznać”, ponieważ temat ten interesował mnie od dawna. Zresztą tworzeniem aplikacji mobilnych, tyle że w .NET zajmowałam się zawodowo, parę lat temu – od aplikacji na Windows Mobile 6 (tak tak, jeszcze bywają takie potrzeby;)) poprzez aplikacje na Windows Phone a także aplikacje HTML/CSS/Javascript. Miałam też krótką przygodę z Xamarinem. Niestety jednak okazało się, że system Windows Phone nigdy nie zyskał większej popularności ani też mojego większego entuzjazmu natomiast Xamarina nadal uważam za mocno niedopracowanego. Z kolei Androida lubiłam zawsze (mimo jego różnych problemów) więc zapragnęłam się go nauczyć, tym bardziej, że ciągle przychodziły mi do głowy różne pomysły na potencjalnie interesujące aplikacje.

I tak około dwóch lat temu zaczęłam coś w tym kierunku czytać/robić. Pierwszą książka jaką wzięłam do ręki była „Head First Android Development”, ponieważ bardzo lubię tą serię i wydawała mi się to dobre na lekki początek. Nie pomyliłam się. Jakiś czas później na jednej z promocji ebookpoint wyhaczyłam książkę „Android Studio. Podstawy”, która pomogła mi się zorientować w tym co i gdzie znajduje się w tym jakże wygodnym środowisku programowania, jakim jest Android Studio. Te dwie książki dały mi już wiedzę wystarczającą do pracy nad aplikacją „Shopping Advisor”, którą chcę zrealizować w ramach wspomnianego konkursu. Na bieżąco pomagam sobie oczywiście Google, by douczać się jak realizować kolejne rozwiązania jakie przewidziałam w aplikacji.

Mam oczywiście świadomość, że to nie wystarczy – takie podstawowe źródła na pewno pozwolą mi zrobić tą aplikację „jakoś”. Tyle, że ja nie chcę „jakoś”, ale chcę „dobrze”. Poprzez „dobrze” mam na myśli wydajnie, z czytelnym i dobrze napisanym kodem, zgodnie z dobrymi praktykami. Pisanie w Androidzie póki co nie sprawia mi trudności, nie napotkałam też większych problemów, co dość pozytywnie mnie zaskoczyło:) Jednak czuję, że sytuacje typu „i tutaj zaczynają się schody” jeszcze przede mną:)

Jeśli chodzi o kolejne książki, jakie mam w planach, to interesuje mnie: „Learn Java for Android Development” albo jej nowsza wersja: „Learn Java for Android Development: Java 8 and Android 5 Edition”. Lubię książki typu Cookbook i Recipes. Tyle na razie wybrałam na start. Na pewno przyjrzę się jeszcze jakimś kursom online, ponieważ tego typu źródła pozwalają dużo szybciej przyswoić wiedzę.

Linux i Android Studio #dajsiepoznac

Przy okazji konieczności zainstalowania Ubuntu (jako drugiego systemu obok Windowsa) na potrzeby mojej aplikacji konkursowej, okazało się, że Windows w sumie nie jest mi do niczego potrzebny. Wyjątkiem jest oczywiście korzystanie z Visual Studio, ale jeśli akurat nie dłubię czegoś .netowego, to spokojnie mogę żyć z Linuxem. Jest to dla mnie samej nieoczekiwany efekt, gdyż zawsze sądziłam, że Windows i tylko Windows.

Muszę jednak wspomnieć o minusach, ponieważ takie też są – mianowicie zdarzyło mi się parę razy, że po kilku godzinach pracy na Android Studio, z otwartymi wieloma oknami, terminalami i emulatorem w tle zdarza się, że system po prostu zdycha i nie ma ratunku innego niż przycisk restart na obudowie. Jest to o tyle smutne, że jednak po Linuxie spodziewałam się większej stabilności;) Na dodatek w kwestii update’ów nie ustępuje on Windowsowi. Codziennie wita mnie wesołym komunikatem o nowych wersjach tego i owego.
Jeśli chodzi o samo Android Studio, to wydaje mi się, że działa ono jednak znacząco szybciej niż na Windows:)

Natomiast jak mi się pracuje nad moją aplikacją? A całkiem fajnie:) Udało mi się ogarnąć SQLite i zrobić pierwsze zapisy do bazy danych. Wszystko jest oczywiście na Githubie.

Plan na ten moment jest taki – mamy trzy miesiące – w pierwszym chciałabym mieć aplikację w stanie działającym z kilkoma podstawowymi funkcjonalnościami. W drugim miesiącu chciałabym powoli ją poukładać wg dobrych praktyk, zasad, wiedzy jaką w najbliższym czasie zdobędę z książek i blogów tak bym się tego konta na Githubie nie musiała wstydzić:) W trzecim przyjdzie pora na rozwój ewentualnych pomysłów, jakie dodatkowo przyjdą mi do głowy w trakcie pracy nad aplikacją.

[Daj się poznać] Nieszczęsny pierwszy commit

Wczoraj miałam nadzieję zrobić pierwszy commit w mojej aplikacji konkursowej jednak tak jak pisałam wcześniej nie udało się. Ale po porannej dobrej passie o której pisałam tutaj okazało się, że wszystko idzie ku dobremu.

Tak więc aplikacja się uruchamia i wygląda;) Jakoś wygląda;)

HelloShoppingAdvisor